Jesteś tutaj:

Żyli dla innych

491
Żyli dla innych

Zamknęło się koło historii. Teraz cały świat wie o Katyniu


Jan Paweł II oraz ks. Zdzisław Peszkowski zostali w niezwykły sposób przedstawieni podczas spotkania "O papieskich pielgrzymkach do umiłowanej Ojczyzny" w Bibliotece Miejskiej w Wyszkowie. Opowiadał
o nich dr Grzegorz Łęcicki. Nakreślił postaci kapłanów, jako osoby ciepłe, ludzkie i serdeczne.


Dr Grzegorz Łęcicki to teolog, publicysta, wykładowca, a także autor książki "Jan Paweł II. Starałem się mówić za was" oraz "Świadek prawdy. Ksiądz Zdzisław Jastrzębiec Peszkowski". Spotkanie w bibliotece nie było wykładem akademickim, a po prostu opowieścią człowieka o ludziach, których znał i podziwiał. Nie zabrakło w niej zabawnych elementów. Nie sposób było uniknąć smutnych.
- To dzisiejsze spotkanie ma sens. bo Bóg czuwa nad czasem i nad tym, co się wydarza. Z tych dziewięćdziesięciu zmarłych osób, znalem dziesięć. W tym prezydenta. Wszyscy, którzy zginęli, to byli ludzie, którzy dbali o Polskę. Nie lecieli z przymusu, a chcieli złożyć hołd - powiedział Grzegorz Łęcicki.
Dodał, że nadal nie rozumiemy, że historia to nie tylko daty.
- To nauka o teraźniejszości, żebyśmy potrafili zrozumieć siebie i swój kraj - stwierdził publicysta.
Jego zdaniem w całej zbrodni sprzed siedemdziesięciu lat, pomija się pojęcie katynizmu.
- Ono nigdzie się nie pojawia. A to sens zbrodni katyńskiej. Katynizm to wymordowanie elit kraju, aby go później podbić - wyjaśnił. Grzegorz Łęcicki, rozpoczynając swoją opowieść o JP II i ks. Peszkowskim, podkreślił, że najważniejsze w życiu człowieka jest spotykanie ciekawych ludzi. Papież był jednym z nich.
- Ojciec święty był tak bliski człowieka. Nikogo nie pomijał. Miał fenomenalna pamięć do twarzy, książek - mówił.
Z kolei ks. Peszkowski, jako jeden z czterystu trzydziestu dwóch ocalałych z obozu w Kozielsku, był świadkiem zbrodni katyńskiej.
- Stąd nie mogę zrozumieć, jak Andrzej Wajda, kręcąc "Katyń", mógł nie zwrócić się do ks. Peszkowskiego, jako ostatniego żyjącego świadka - dziwił się Grzegorz Łęcicki.
JP II i ks. Peszkowski nie tylko znali się i lubili, ale również byli podobni,
bo żyli dla innych.

Źródło: "Głos Wyszkowa" Nr 16 z 20 kwietnia 2010 r.