Jesteś tutaj:

Pomnik w Rybienku Leśnym: nowe fakty

1525
Pomnik w Rybienku Leśnym: nowe fakty


Na spotkaniu z cyklu "Tajemnice archiwum biblioteki miejskiej", które odbyło się 7 października, kontynuowany był temat odnalezienia i powrotu na pierwotne miejsce w Rybienku Leśnym pomnika upamiętniającego zamordowanych przez czerezwyczajkę w sierpniu 1920 r.
Przypomnijmy, 17 sierpnia 1920 r. w Rybienku Leśnym bolszewicka czerezwyczajka w okrutny sposób zamordowała siedmiu Polaków, m.in. por. Antoniego Wołowskiego. Rok później w miejscu mordu (ofiary wcześniej zostały przeniesione na wyszkowskie cmentarze) postawiono kamienny pomnik.
Na początku lipca 1949 r. komisja, w skład której wchodzili m.in. przedstawiciele Wydziału Społeczno-Politycznego Urzędu Wojewódzkiego Warszawskiego w Pruszkowie, Komendy Powiatowej MO, pułtuski starosta powiatowy i wójt gminy Somianka (Marian Kuchta) podjęła decyzję o usunięciu pomnika upamiętniającego zamordowanych. Powodem było, że "napis na wyżej wymienionym pomniku ma charakter wybitnej politycznej prowokacji, mającej na celu skłócenie narodów". Starosta pułtuski (powiat wyszkowski powstał dopiero w 1956 r.) miał tydzień na wykonanie decyzji. Pomnik został usunięty, ale nie zniszczony, jak planowały władze. Dzięki ludziom dobrej woli pomnik udało się uratować, został w całości przewieziony do Somianki (Rybienko Leśne należało wówczas do tej gminy) i tam ukryty. Pisaliśmy o tym w relacji z poprzedniego spotkania w bibliotece.
Prowadzący spotkania Mirosław Powierza zaprezentował (w skróconej wersji) dwa amatorskie filmy, nakręcone przez Cezarego Mękałę i jego żonę Ewę, zatytułowane "Narada" oraz "Msza i poświęcenie pomnika". Na sali obecni byli uczestnicy wydarzeń z roku 1989: Andrzej Eychler, Cezary Mękała, Mirosław Widlicki, Józef Kowalewski, Andrzej Decewicz.
Na filmowaną 9 sierpnia 1989 r. "naradę" w mieszkaniu Barbary i Janusza Bielskich, w której brali udział: Kazimierz Pióro, Stanisław Grzybowski, Andrzej Eychler, Cezary Mękała, przybyła Ewa Cendrowska, dziennikarka telewizyjna i reżyserka. Obecni przygotowywali się do nagrania dokumentalnego filmu "Historia pewnego pomnika. Śladami cudu nad Wisłą". Ten film Ewy Cendrowskiej (1937-2014) zostanie zaprezentowany na następnym spotkaniu, we wtorek 17 listopada.
Drugi film pokazywał przygotowanie polowego ołtarza oraz Mszę św. i poświęcenie odzyskanego pomnika, które odbyły się 13 sierpnia 1989 r. Ołtarz zaprojektował prof. Ludwik Maciąg. Przybyło wiele delegacji z całej Polski oraz tłumnie mieszkańcy Wyszkowa i okolic; a także posłowie Aleksander Małachowski i Józef Gutowski oraz senator Jan Chodkowski.

Czas na wspomnienia


Andrzej Eychler przypomniał, że przywrócenie pomnika wiązało się z kosztami.
- Na wynajęcie dźwigu i inne rzeczy potrzeba było pieniędzy. Skąd je wziąć?
Zbierali je najpierw wśród znajomych, potem na ich prośbę proboszcz parafii w Rybienku Leśnym ks. Zenobiusz Mosakowski zgodził się przeznaczyć jedną tacę na potrzeby pomnika.
- Tak powstaje społeczeństwo obywatelskie - skonstatował Andrzej Eychler.
- Ośmielili się sprzeciwić władzy - tak o ludziach, dzięki którym pomnik mógł wrócić na swoje miejsce, mówił Mirosław Powierza.
- Ten pomnik bardzo pomógł nam w wyborach - zauważył pan Eychler.
Wanda Garbarczyk-Bożymek z Olszanki powiedziała, że do uratowania pomnika przyczynił się też jej ojciec, Stanisław Garbarczyk, który od sierpnia 1947 r. do marca 1954 r. pracował w Urzędzie Gminy w Somiance. Był referentem podatkowym i kasjerem. Wójtem gminy był pan Brzeziński, a sekretarzem Józef Główczyk - dowiedziała się o tym z wierszy ojca. Ojciec opowiadał, że wziął na siebie wielki ciężar odpowiedzialności, a nawet utraty życia. Doradził stróżowi, jak ocalić pomnik i jednocześnie uśpić podejrzenia władzy. Znalazł pomysł na doskonałą skrytkę, czyli umieszczenie pomnika w schodach. Wszyscy bardzo się bali. Wójt o niczym nie wiedział.
- Chwała więc bohaterom, m.in. mojemu ojcu, panu stróżowi i być może jeszcze innym osobom - zakończyła.
Nowe fakty przedstawił Marian Jakubczak z Rybna, rolnik i polityk, poseł na Sejm PRL VII i VIII kadencji. W 1949 roku miał 21 lat.
- Pomnik w mojej rodzinie zapisał się historycznie od lat 20., bo w komisji oceniającej zbrodnię, która się tam dokonała, uczestniczył brat mojego ojca, ksiądz. Mnie w młodym wieku przyszło przymusowo uczestniczyć przy burzeniu tego pomnika. Zostałem podwodą. Nakazano nam z drugą podwodą (przywiózł trumnę i księdza z parafii św. Idziego) pojechać na Leśne Rybienko, pod pomnik. Mieli go burzyć. Stałem w grupce z dwiema paniami z Warszawy, z sanepidu i PCK, i z księdzem. Przyjechały nieznane mi władze. Podszedł do nas tylko wójt Brzeziński i mówi: O mój Boże, o Matko Boska, że ja nie zachorowałem, że ja muszę podejmować takie decyzje.
Dalej opowiadał, jak robotnicy zniszczyli ogrodzenie pomnika, przewrócili pomnik i jeden z nich chciał szpadlem oddzielić krzyż. Pan Jakubczak podszedł do niego i powiedział, że sam to zrobi. Krzyż, oblany ołowiem, lekko wyszedł z kamienia. Obok pomnika był grób z 1939 r., na nim brzozowy krzyż. Szczątki żołnierza włożono do trumny i przewieziono na cmentarz parafialny. Zgodnie z sugestią pana Jakubczaka krzyż z pomnika został postawiony na grobie tego żołnierza.
Pomnik z Rybienka do Somianki przewieźli Nowakowscy ze Skuszewa. Na placu urzędu gminy leżał literami do ziemi. Kiedy przy władzy w Somiance był ludowiec Roman Liśkiewicz, Marian Jakubczak poprosił, żeby zaopiekował się pomnikiem. Po jakimś czasie przewodniczący Liśkiewicz poinformował go, że pomnik został wmurowany w schody urzędu.
Marian Jakubczak był w marcu 1989 r. obecny przy wyjmowaniu pomnika ze schodów.
- Jeszcze wiązankę położyliśmy na pomnik i odjechał na przyczepie ciągnika. Taka była historia.
- Dla nas to jest historia wciąż żywa - podkreślił Mirosław Powierza.

ELŻBIETA SZCZUKA

Źródło: "Nowy Wyszkowiak" Nr 41 z 13 października 2015 r.