Jesteś tutaj:

Krakusem się czuję

882
Krakusem się czuję

O tym, że pisanie wierszy, to ciężka praca, można się było dowiedzieć na spotkaniu z estońskim poetą Aarne Puu w Bibliotece Miejskiej w Wyszkowie. Okazało się również, że tworzy on po polsku, estońsku i rosyjsku. Jego wiersze w naszym rodzimym języku czytał aktor Zbigniew Zamachowski.
Spotkanie odbyło się w ramach Dobrosąsiedzkiego Obserwatorium Kulturalnego. Aarne Puu od 1973 roku mieszka w Krakowie. Na spotkaniu przyznał, że w pisanie wierszy trzeba włożyć dużo energii.
- Napisać cykl wierszy, to jak pracować miesiąc w kopalni. Impuls na napisanie przychodzi nagle i pisze się jedną, drugą linijkę. Ale praca przed tym jest ciężka - powiedział.
Poeta przyznał, że charakterystyczne dla jego twórczości jest podpisywanie, gdzie dany wiersz powstał.
- To taki mój dziennik z podróży, a ja bardzo lubię podróżować - przyznał.
Aarne Puu nie pisze o kwiatach, kobietach czy miłości.
- Sprawy ekologii, historii czy polityki przebijają w niektórych utworach. Staram się znaleźć coś, czego nikt nie zauważa i znaleźć w tym odrobinę poezji - powiedział.
Dyrektor biblioteki Małgorzata Ślesik - Nasiadko była ciekawa, jak można tworzyć w trzech językach.
- Jak z tożsamością? Jest z rym problem? - dopytywała.
- Cierpię na rozdwojenie jaźni. W Tallinie piszę po polsku, a w Krakowie po estońsku. Przechyla się to trochę w stronę Polski, ale w tym roku kilka cykli napisałem po estońsku - tłumaczył poeta.
Jest on także zapalonym sportowcem i gra w tenisa stołowego. Inna jego pasją są góry. Ma też zamiłowanie do sztuk plastycznych.
- Lubię dobre malarstwo. Estońskie może nie jest najwyższych lotów, ale grafika stoi na bardzo dobrym poziomie - stwierdził poeta. Aarne Puu wspomniał o swoim pobycie na zesłaniu przed Uralem w ZSRR.
- Wszyscy się dziwią, gdy mówię, że jestem Sybirakiem. Gdy miałem trzy lata, to zostaliśmy zesłani. Spędziliśmy tam sześć lat. Dzięki temu nauczyłem się rosyjskiego. Na szczęście nie mam traumy w związku z tym pobytem i nie mam uprzedzeń do Rosji - wyjaśnił.
Na pytanie, czy czuje się Polakiem, przyznał, że tak.
- Jak leci mecz Polska - Estonia, to mam rozdwojenie jaźni. Jeszcze 40 lat i pozbędę się tego. Krakusem się czuję - przyznał. Na zakończenie dyrektor zaprosiła również na występ zespołu, grającego estońską muzykę, który odbędzie się 25 września w bibliotece.

TEKST I ZDJĘCIE EWELINA PRZYGODA



Źródło: "Głos Wyszkowa" Nr 38 z 20 września 2011 r.