Jesteś tutaj:

Norwid jakiego nie znamy

423
Norwid jakiego nie znamy

O tragicznym życiu Norwida mówili na sesji naukowej Tomasz Łubieński i Stanisław Falkowski
W sesji uczestniczyła młodzież z I Liceum Ogólnokształcącego w Wyszkowie oraz Centrum Kształcenia w Wyszkowie. Dyrektor biblioteki Małgorzata Ślesik - Nasiadko podkreśliła, że w tym roku przypada 130. rocznica śmierci Cypriana Norwida. W ramach tegorocznych Dni Norwida zorganizowano konkurs na plakat "Norwid oczami młodych". Przygotowały go Urszula Piątek i Ewa Łapińska. Pierwsze miejsce zdobył w nim Patryk Kisiel z ILO, którego praca została wykorzystana na plakatach reklamujących imprezę. Wyróżnienie przypadło Wojciechowi Twardo. Poza tym w konkursie wystartowali: Justyna Janikowska, Urszula Komuda, Patrycja Gołębiewska, Elwira Karaban i Wioleta Świętoń. Prace oceniała komisja w składzie: przewodnicząca Katarzyna Słowikowska - Osik, Elżbieta Kwaśniewska i Urszula Sieńkowska.
Tomasz Łubieński napisał m.in. książkę "Norwid wraca do Paryża.
- To książka o podróży Norwida do Ameryki, która go ukształtowała - wyjaśnił."
Gość zauważył, że jest duża różnica między legendą, a prawdziwym życiem Norwida.
- Legenda jest piękna i nią się karmimy. Jego życie było tragiczne i sam je sobie wybrał. Chciał być sławny już za życia, a nie za wnuków. To najtrudniejszy z naszych poetów romantycznych - opowiadał.
W latach 40. XIX wieku Norwid był gwiazdą polskich salonów.
- Społeczeństwo frustrował ucisk władzy i znaczenie wielkiej emigracji. W takiej atmosferze Norwid wyrastał. Dodatkowo jego ojciec był urzędnikiem zasłużonym dla caratu. W salonie panowała reguła, by do polityki się nie mieszać. Norwida w Warszawie zapamiętano jako postać, a nie poetę - mówił Tomasz Łubieński.
Norwid wyjechał za granicę. - Kosztem zdrowia i życia został niezależnym intelektualistą. Duża część jego twórczości nadal sprawia trudność i nie ma szans na popularność. Norwid robił wrażenie wspaniałym umysłem, ale emigracja nie potrafiła do końca go zrozumieć -tłumaczył gość spotkania.
Jego zdaniem Norwid pojawił się w Ameryce o kilka lat za wcześnie.
- Kilka lat później, jako znawca języków i rysunku zostałby doceniony. A tak, źle się tam czuł, cierpiał. Lekcja amerykańska bardzo mu się przydała. Zobaczył etos pracy i to mu się podobało.
Po powrocie z Ameryki Norwid kłócił się z wszystkimi. Kuzyn umieścił go w zakładzie.
- To było jedyne rozwiązanie. Norwid był człowiekiem nieprzystosowanym do życia, ale mimo to, cały czas pracował, chciał dointelektualizować myśl polską - podsumował Tomasz Łubieński.
Stanisław Falkowski na pytanie, co Norwid wiedział o przyszłości, odpowiedział krótko.
- Wiedział wszystko. Nie wiedział wszystkiego w tym sensie, jak sobie wyobrażamy, że wiedzą wróżbici. Literaturoznawca za pomocą wierszy z tomiku "Vademecum" i listów Norwida wykazywał, co poeta wiedział o przyszłości.
- Norwid jest poetą naszych czasów. Żyje w tej samej epoce co my - przekonywał.
Stanisław Falkowski za pomocą żartów i żarcików zainteresował młodzież utworami Norwida i wspólnie z nią wczytywał się w poszczególne wersy. Ze słów napisanych przez Norwida wynika m.in., że ludzie komunikując się ze sobą w różny sposób, przekazują sobie wiadomości małej wartości, a istotne pomijają.
- Przekazują nałogowo czy nawykowo. Nie ważne czy coś jest ważne. Od razu wysyła się sms-a czy umieszcza na blogu - mówił literaturoznawca.
Stanisław Falkowski mówił też o tym, że ludzie z trudem znosili poetę.
- Mimo, że był interesującą osobą. Potrafił być nieznośny i złośliwy. Był też tak odbierany, bo zachowywał się niekonwencjonalnie. O byle czym nie można było z nim rozmawiać. Uważał, że życie jest za krótkie, by mówić o głupstwach - stwierdził.
TEKST i ZDJĘCIE EWELINA PRZYGODA

Źródło: "Głos Wyszkowa" Nr 20 z 21 maja 2013 r.