Jesteś tutaj:

To naprawdę fajna żegluga

431
To naprawdę fajna żegluga

- skromnie o morskich wyprawach na Antarktydę mówił w Wyszkowie Piotr Kuźniar, kapitan polskiego jachtu, który dotarł na Morze Weddella. Spotkanie z kapitanem i częścią jego załogi, między innymi pochodzącym z Wyszkowa Michałem Składanowskim, odbyło się w bibliotece miejskiej w czwartek 25 kwietnia.
Żeglarze, zainspirowani książkami i opowieściami o polarnych wyprawach, m.in. angielskiego żeglarza Jamesa Weddella, którego imieniem nazwano nie tylko morze, ale i wyspę w archipelagu Falklandów oraz gatunek foki, postanowili na własnej skórze doświadczyć pływania "w lodach". - Kupiliśmy jacht i od 6 lat pływamy na Antarktydzie - opowiadał Piotr Kuźniar.
W lutym 2011 roku "Selma", jako pierwszy polski jacht, dotarła na Morze Weddella. Rejs trwał 3 tygodnie. - Później okazało się, że przed nami było tam 7 czy 8 jachtów - mówił kapitan polskiej wyprawy. - Nie byłoby tego wszystkiego bez zespołu "Selmy" i mnóstwa osób, które nas wspierają.
Opowiadając o wyprawie, kapitan pokazał zdjęcia i filmy przedstawiające wprost zapierające dech w piersiach piękno tamtejszego krajobrazu, mówił o sytuacjach przyjemnych i niebezpiecznych, o pływaniu w ekstremalnych warunkach, specyfice samego morza pełnego wypłyceń, cieśnin i lodu, którego ruchy trudno przewidzieć, zwiedzaniu wysp, poznanych w podróży miłośnikach Antarktydy. - To naprawdę fajna żegluga - podsumował.
- Nie lepiej płynąć na ciepłe wyspy "Dziewczyny, palmy" - z uśmiechem pytali uczestnicy spotkania.
- Ale tam nam się podoba - krótko odpowiedział kapitan.
Kolejne pytania dotyczyły zabezpieczeń na jachcie i sytuacji kryzysowych, gdy np. lód zablokuje jacht, wyposażenia na warunki arktyczne.
- Co roku jacht własnoręcznie naprawiamy - odpowiadał Piotr Kuźniar.
- Nie wyobrażam sobie, żeby samemu tego nie robić. Jak coś się zepsuje podczas wyprawy, musimy wiedzieć, co i jak było robione.
W stałej załodze "Selmy" znajdują się 2-3 osoby, podczas rejsu 10 - 12 osób.
- Zebrało się tu grono wilków morskich - patrząc na uczestników spotkania, zauważył jego współorganizator Marek Osiński. W bibliotece gościli m.in. inni uczestnicy wyprawy: Krzysztof Jasica i pochodzący z Wyszkowa Michał Składanowski. Jego również, wiele lat temu, zainspirowały książki o polarnych wyprawach. - Kiedy miałem 16 lat, wychyliłem się tu na ul. Kościuszki i krzyknąłem: "Tato, mogę płynąć na Antarktydę"? Na co tata: "A lekcje odrobiłeś"?. Mówię, że tak. "To możesz". Teraz już nie pytałem...
Piotr Kuźniar i jego załoga postawili przed sobą kolejny cel. - Naszym marzeniem jest popłynąć teraz na Morze Rossa - zdradził kapitan "Selmy". - To najzimniejsze morze świata.
SB

Źródło: "Nowy Wyszkowiak" Nr 17 z 30 kwietnia 2013 r.