Jesteś tutaj:

To była prawdziwa miłość

788
To była prawdziwa miłość


- tak o związku Stefanii i Juliana Tuwimów mówił Waldemar Smaszcz na spotkaniu 5 listopada w wyszkowskiej bibliotece. O twórczości poety opowiadał w kontekście miłosnych zauroczeń Tuwima, które stawały się inspiracją dla wielu wierszy.
Spotkanie prowadziła bibliotekarka Natalia Kłobukowska. Waldemar Smaszcz jest badaczem literatury polskiej, jego uniwersytecką specjalnością jest poezja skamandrytów. Wyszkowianie znają go z wielu wykładów, m.in. o ks. Janie Twardowskim czy Krzysztofie Kamilu Baczyńskim, któremu poświęcił książkę "Krzysztof i Barbara. Podobni jak dwie krople łez". Planuje napisanie następnych, o Adamie Mickiewiczu ("Adam i Ewa. Rzymska miłość Mickiewicza"), Konstantym Ildefonsie Gałczyńskim i Bolesławie Leśmianie. Na spotkanie przyjechał z ostatnią swoją książką "Juliana Tuwima życie o imieniu dziewczęcym". Przyczyniło się do jej powstania ukazanie się dwóch tomów juweniliów poety, które bardzo zainteresowały badacza, m.in. z tego względu, że dobre i dojrzałe artystycznie utwory zostawały w rękopisach, jeśli ich bohaterką nie była jego żona Stefania.
Waldemar Smaszcz opisał tę miłość jako dość dziwną relację kogoś namiętnego i kochliwego z osobą chłodną, wręcz aseksualną. Tuwim zobaczył Stefanię jadącą w dorożce. Nie wiedząc nic o niej, postanowił, że będzie jego żoną. Wybranka niestety pozostawała nieczuła na jego poezję i miłość. Tuwim zapisał zdanie, zapewne autorstwa ukochanej: "Ty ciągle myślisz o tym, jak ci źle beze mnie, ale nie myślisz o tym, jak mi źle będzie z tobą".
- Nadpobudliwy Julian i zimna Stefania. Jak szpital wariatów, a przeżyli całe życie ze sobą. Skąd ta wielka miłość? - zastanawiał się badacz. Na dowód, że wiersze Tuwima, jak w ogóle poezja, są proste tylko pozornie, przeanalizował wybrane.
Tuwim ostatecznie zdobył zimna Stefanię, ale nie poezją, tylko pieniędzmi, których zarabiał bardzo dużo, pisząc m.in. teksty do kabaretów i piosenek. Hanka Ordonówna podobno mu płaciła za to, by nie pisał dla konkurencji. Prelegent mówił m.in. o posądzeniu ich o romanse.
- Jak było naprawdę? Po latach trudno rozstrzygnąć - stwierdził. Stefania sprawdziła się w życiu codziennym, w Portugalii podczas wojny dobrze prowadziła polską kolonię. Podobno pobiła się z Czapską z zazdrości o męża. Po wojnie wzięła na wychowanie sierotę. Lata powojenne nie były już tak łaskawe dla Tuwima, i nie chodzi tu o dochody. Polska, Warszawa nie były już tymi, które znał, lubił, o których pisał. Nie był też aż takim pieszczochem ówczesnej władzy. Według Smaszcza, brzydką plamą na jego życiu jest napisanie 12 "paskudnych" wierszy, mimo posiadanej wiedzy o Katyniu. Choć nie jest to wiele w porównaniu do innych twórców tamtych lat. Dramatem było to, że umarł młodo, w pełni sił twórczych, przed 1956 r. Mówił o sobie: "chociaż jestem Żyd, jestem przecież Polak". Literacką edukacją Juliana były zeszyty z wierszami jego babki i matki. Nigdy nie chodził do polskich szkół.
Poza trudną miłością do chłodnej Stefanii, jego dramatem było rozminięcie się z epoką. Po wojnie był jeszcze człowiekiem młodym i poetą w pełni talentu, ale jego Polska odeszła.
E.E.

Źródło: "Nowy Wyszkowiak" Nr 47 z 25 listopada 2014 r.