Jesteś tutaj:

Po 68 latach od śmierci Łaneckiego...

978
Po 68 latach od śmierci Łaneckiego...


Z Warszawy, Gdańska i Wrocławia przyjechali do Wyszkowa członkowie rodziny Stanisława Łaneckiego ps. Przelotny, by po 68 latach od jego śmierci odebrać nadany mu przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski.
Godzinna uroczystość w miejskiej bibliotece poprzedzona była złożeniem kwiatów pod pomnikiem Żołnierzy Wyklętych, na którym między innymi wyryte jest nazwisko Łaneckiego. Zaprosili na nią mieszkańców Urząd Miejski i Stowarzyszenie "Pepisko", bo to dzięki blogowi Marka Filipowicza informacja o orderze znajdującym się w depozycie burmistrza trafiła do Sławomira Makaruka (historię tę i wywiad z S. Makarukiem publikowaliśmy w poprzednim numerze "Wyszkowiaka"). Wraz z innymi członkami swojej rodziny usiadł w pierwszym rzędzie krzeseł w sali im. Maciąga miejskiej biblioteki - tuż przed nimi na stoliku stało zdjęcie Stanisława Łaneckiego oraz bukiet białych i czerwonych goździków. To siostrzeńcy i siostrzenice "Przelotnego", którzy od burmistrza odebrali odznaczenie.
- W 2009 r. radni Rady Miejskiej, pochodzący przecież ze wszystkich opcji politycznych, jednogłośnie opowiedzieli się za budową pomnika Żołnierzy Wyklętych. Nie we wszystkich miastach tak było - podkreślał Grzegorz Nowosielski, który przypomniał też uroczystość odsłonięcia monumentu, podczas której wręczano prezydenckie odznaczenia. Nikogo z rodziny Łaneckiego wtedy nie odnaleziono, by mógł odebrać order.
- Został on przekazany gminie Wyszków. Nie myśleliśmy, że kiedykolwiek uda się dokonać tego odznaczenia - mówił burmistrz.
- To wielki zaszczyt dla nas - powiedział w imieniu rodziny Sławomir Makaruk, dziękując wszystkim zaangażowanym w zachowanie pamięci o wuju, jak i mającym wkład w uroczystość. Ceremonii przyglądało się kilkadziesiąt osób, m.in. prezes pułtuskiego oddziału Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej Ryszard Bobrowski, członek zarządu organizacji Ryszard Grochowski, prezes koła Związku Więźniów Politycznych Okresu Stalinowskiego, członek zarządu tej organizacji Czesław Sobolewski, prezes związku Kombatantów RP i byłych Więźniów Politycznych koło w Długosiodle Władysław Guzowski, badaczka historii Żołnierzy Wyklętych Dorota Cywińska, potomkowie Żołnierzy Wyklętych: Irena Leksa (z domu Nasiadka) Jan Kmiołek, Mirosław Widlicki ze ŚZŻAK, harcerze, Marek Filipowicz ze stowarzyszenia "Pepisko", zastępca burmistrza Adam Mróz. O rodzinie Stanisława Łaneckiego i historii odbicia więźniów z pułtuskiego więzienia, któremu dowodził "Przelotny", opowiedział pracownik biblioteki Mirosław Powierza.
- Obstawiono wszystkie drogi dojazdowe, dobrym pomysłem było aresztowanie przez nich pracownika więzienia, który pomógł je otworzyć i wskazał cele, gdzie znajdowali się partyzanci - mówił M. Powierza. - Później poprosił, żeby go pobito, żeby nie miał kłopotów z tego powodu. Według UB, uwolniono wtedy około 40 więźniów, według WiN-u - około 70. Nie dowiemy się dziś jak było naprawdę. Żołnierze atakujący więzienie rozprawili się z najbardziej zatwardziałymi strażnikami, tych uśmiercono. Mimo powodzenia tej akcji śmierć poniosło dwóch żołnierzy, wśród nich dowódca Stanisław Łanecki. Miał wtedy 21 lat, był jednym z najmłodszych dowódców w Puszczy Białej.
"Przelotny" został pochowany w Długosiodle na cmentarzu parafialnym.
- Musiało się to odbyć w tajemnicy, bo często takich prawdziwych Polaków UB wyrzucało z grobów. Przez wiele lat był bezimienny, ale byli ludzie, którzy pamiętali i pamięć zachowali. Dziś na cmentarzu w Długosiodle jest grób Stanisława Łaneckiego postawiony staraniem okręgu pułtuskiego Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej - podkreślał Mirosław Powierza. - Chwała bohaterom. Chcę zapewnić, że Wyszków pamięta o nich, o ludziach, którzy przelali krew i którzy walczyli o wolną Polskę - zakończył.
Uczestnicy uroczystości na jego prośbę uczcili chwilą ciszy wszystkich żołnierzy niepodległościowego podziemia.
Dziś w Pułtusku na budynku więzienia jest tablica poświęcona akcji odbicia więźniów - o tym fakcie przypomniał Ryszard Bobrowski.
- Co roku uroczyście obchodzimy datę uwolnienia więzienia poprzez uczestnictwo we mszy za dusze bohaterów, w której biorą udział mieszkańcy, władze samorządowe, organizacje polityczne, pozarządowe, młodzież szkolna. Składamy wiązanki kwiatów pod tablicą - podkreślił. - Pułtusk pamięta tę akcję i jest wdzięczny za uwolnienie więźniów politycznych. R. Guzowski dzielił się informacjami o akcji, które przekazali mu jej uczestnicy.
- Pogrzeb Łaneckiego odbył się w nocy, trumnę nieśli na ramieniu koledzy, postawiono brzozowy krzyż, napis kto tu leży. Zginął krzyż i napis. Tak było kilka razy, przez długi czas grób był bezimienny - mówił. Spotkanie było okazją do refleksji i dzielenia się szczątkami informacji na temat pułtuskiej akcji. Zainteresowani mogli obejrzeć mini-wystawę poświęconą Łaneckiemu, na której znalazły się m.in. publikacje "Wyszkowiaka" jemu poświęcone. Piętro niżej dostępna była ekspozycja poświeconą Żołnierzom Wyklętym.

J.P.

Źrodło: "Wyszkowiak" Nr 10 z 11 marca 2014 r.